paris je t’aime

Ileż można bezczynnie leżeć w łóżku? Nudno, pusto, zimno. Hej, zróbmy coś szalonego. Albo poczekajmy jeszcze sekundkę na wiosnę, słońcem, trawę… Ubierzemy trampki, pójdziemy na leśną drogę i tak… Zrobimy coś szalonego.

 

Jestem na Montmartre. Ubrałam fioletowy beret i chustkę i usiadłszy na ławce wyciągnęłam z listonoszki crossainta. (z czekoladą rzecz jasna) Idę wzdłuż starych kamienniczek z Tiersenem w słuchawkach. Błądząc po krętych uliczkach, łapię Cię szybciutko za rękę. Tak, tak. Zapomniałam Ci powiedzieć, że zabrałam Cię ze sobą. Nawet kupiłam Ci rogalika i kawę. Zaczekaj, zaraz znajdę. Przecież wiesz, że niełatwo odszukać coś pośród niezastruganych ołówków. O, mam. Proszę. Rogalik z miłością, smacznego! Zamknij oczka. Zabieram Cię na spacer po niebie. Trzy duże kroki i już jesteśmy w kolejce liniowej piętnaście metrów nad chodnikami. Dla nas jest to niemalże lewitacja. Przyjemny chłód w wagoniku, do którego nie wpuściliśmy żadnego turysty. A! Paryski całus. Nie sądzisz, że smakują one w nieco inny sposób? Jak gdyby czas na chwilę się zatrzymał. Spójrz! Picasso, Renoir, Utrillo, Laurtec. Dlaczego nie powiedziałeś mi, że zabrałeś ze sobą zapas magii? Spełniasz moje marzenia. Czy zostaniemy tu na zawsze? Zamieszkajmy w Le Bateau-Lavoir i jedzmy bagietki z dżemem codziennie rano. Popołudnia będziemy spędzać w Moulin Rouge. W naszym pokoju pachnie terpentyną wymieszaną ze słodką nutą perfum. Przy suficie wiszą herbaciane róże wiązane kokardami, a pod sufitem… MY.

un dénouement heureux


Nigdy nie byłam.

- Gdybyś była książką, to bym Cię czytał i  czytał.

- :shy:

Jesteś moją dysfunkcją. Dziurą w głowie, której nie da zakleić się Superglue.

Jedyny plus choroby jest taki, że można z wszelakim przyzwoleniem odciąć się od świata. Zniknąć pośród książek, filmów, piosenek. Od czasu do czasu przymknąć oczy i odpłynąć w krainę zwaną Pierzynowem. Chorobowe oczy przypominają nieco oczy szaleńca. Jest w nich namiastka obłędu. Razem z gorączką w ciało uderzają niesamowicie ciepłe promienie: złości, smutku, tęsknoty, żalu, przerażenia, niemocy i wszystkich lęków, które drzemią gdzieś tam w podświadomości. Ów ciało za ich sprawą co kilka minut drętwieje w dziwny sposób. Obojczyki bolą niemiłosiernie. Termiczne stopy szaleją. Dobrze, że umiem kłaść tapetę i wstawiać stłuczone szyby. Wbijać gwoździe i piec kruche ciasteczka. A obronny mechanizm zaprzeczania opanowałam do perfekcji.

Jestem niczym plastelina. Miód, cytryna, miód, cytryna, miód.

Nie, nigdy nie byłam. Nigdy nie byłam.

A co jeśli jutro umrzemy?


We’d be so less fragile if we’re
Made from metal and our
Hearts from iron and our
Minds from steel and if we

Built an armor for our
Tender bodies, could we
Love each other, would we
Strive to feel? And…

Kimkolwiek, czymkolwiek jesteś. Wyjdź z mojej klatki piersiowej, bo mnie udusisz.

Continue reading

100!


Peszek.

I koc. I Peszek i koc. I farby. Kawa i koc i Peszek. I Peszek i farby. Drapu drap. Nie lubię tego dnia.


Studniówka udana.

Granice nocy z dniem bywają jednak ciężkie. O 5 nad ranem powtarzałam w głowie jedno zdanie niczym mantrę. Nie chcę już dziś o tym myśleć, bo dzień się (na szczęście) już kończy. Przyniósł kilka wniosków. Niektóre mogą ujrzeć światło dzienne, inne pewnie nie powinny. Czas zacząć robić coś dla siebie, bo koniec końców ludzie zawsze odchodzą. (kimkolwiek by byli i jakkolwiek długo zostali w naszym życiu) W moim simsowym świecie, ktoś nade mną, chyba za wszelką cenę chce mi zrobić na złość. Kimkolwiek jesteś, proszę, nie graj mi tak na emocjach, bo odbija się to na moim śnie. (a właściwie koszmarnych snach) I to nie wina parówek, bynajmniej. Jestem nudną książką, starą skarpetką, wypitą herbatą, skudłaczonym kocem, pustym mieszkaniem. Włóczka, sznurek, nić, nic.

ukradłam jedno Kasperowi, dzięki i wybacz, że już. branoc.

Continue reading

Prom Night

Prom Night, Prom Night, Prom Night, czyli piękni, młodzi i nieśmiertelni. Dziesięciocentymetrowe buty jednakże uczynią moje stopy śmiertelnymi. Ale mimo wszystko: I gotta feeling that tonight’s gonna be off good night! ♥

Mua!


“Nie wierzę tylko w niemożliwe
Wszystko jest możliwe na tym świecie
składającym się
hiii… hiii
z wirujących punkcików
których jeszcze
hiii… hiii nikt nie widział.”

Bursa

Jestem tylko wątłym ciałem ogołoconym z wszelakich uczuć. (wierzę, że jeśli powiem coś na głos to stanie się) Tak, więc jestem wątłym ciałem ogołoconym z wszelakich uczuć. Wątłym ciałem ogołoconym… Wątłym ciałem.

Continue reading

Make a wish.

Chcę Cię mieć tu dziś.

No a tak poza tym to kilka zdjęć analogowych mojego braciszka.


Czternasty.

I’m a fight with myself till I’m bleeding. Just a taste of your skin starts the healing. Anyone from my past get your ammo.
Find my sun in the dark side of my shadow.

Dobry wieczór, będę milczeć Ci wieczorami słodkich snów i będę milczeć dzień dobry. Będę milczeć o tym jak minął dzień i jak mija wieczór. A także o tym jak koszmarne sny dręczyły mnie tej nocy i milczeć będę o długich, leniwych porankach. Będę milczeć o oczarowaniach i milczeć będę też o rozczarowaniach. Od czasu do czasu pomilczę trochę o tęsknotach (tych małych i dużych) i o pragnieniach. Przemilczę sprawę przypalonej jajecznicy i zbyt ciasnych butów. Z radością milczeć będę o wiosennych niezapominajkach, które kocham nad życie i pierwszym ciepłym deszczu. Milczeniem opowiem Ci o każdym milimetrze ciała, które drżało podczas najbardziej melancholijnej sceny w filmie, bądź najwspanialszej dziejącej się w życiu. Milcząc opowiem Ci o wszystkim. Na końcu pomilczę Cię po plecach. A teraz milczeniem szepczę dobranoc.


Follow

Get every new post delivered to your Inbox.